Globalizm, bilateralizm, patriotyzm gospodarczy? Wyzwania dla społeczeństw i biznesu.

SOPOT | 27-29 września 2017
  • 0.000000lag
  • 0.000000lag

Przemówienie Donalda Tuska poczas Gali zamknięcia EFNI 2015


Poniżej przedstawiamy treść przemówienia Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej, które wygłosił podczas Gali zamknięcia EFNI 2015, odbierając Deklarację sopocką z rąk Henryki Bochniarz.

 

Dziękuję bardzo za deklarację. Szczególnie serdecznie dziękuję za to, że mogę ją otrzymać z rąk Niki Bochniarz w moim rodzinnym Sopocie. Coraz częściej przekonuję się, jeżdżąc po całym świecie, szczególnie w ostatnich dramatycznych miesiącach, że Sopot to najlepsze miejsce na ziemi, i sam się sobie dziwię, dlaczego nie jestem tutaj na stałe. Znaczy jestem na stałe, bo jestem mieszkańcem Sopotu, ale właśnie w Sopocie jeden z moich najbliższych przyjaciół, ponad rok temu, kiedy ważyły się losy nominacji na szefa Rady Europejskiej, powiedział mi: ?Słuchaj, to jest dobre miejsce, nabierzesz dystansu. To jest miejsce spokojnej pracy, odpoczniesz?. Nie mogę mu podziękować, bo od wielu miesięcy się przede mną ukrywa, ale go znajdę, oczywiście.

Chciałbym pogratulować świetnej intuicji organizatorom tegorocznego EFNI. Nie ulega wątpliwości, że nierówność i geopolityka to dzisiaj nieodłączna para. I właściwie po raz pierwszy, jak sięgam pamięcią, nierówności społeczne, nierówności ekonomiczne w obrębie narodów, ale także w wymiarze globalnym, stają się jednym z najistotniejszych czynników geopolitycznych i być może staną się czynnikiem zmieniającym w sposób zasadniczy geopolitykę.

Mija właśnie 25 lat, za kilka tygodni, od istotnej dla zjednoczonej Europy daty. Mówię tu o zjednoczeniu Niemiec. Tutaj, w Sopocie i w moim pobliskim Gdańsku, ta data kojarzy się przede wszystkim z wielkim wysiłkiem polskiej ?Solidarności?, a następnie ze zburzeniem muru berlińskiego. Ten mur można było zburzyć dlatego, bo wcześniej powstały mosty między ludźmi. Bo tym w istocie rzeczy była wielka polska solidarność. Nieprzypadkowo w dzisiejszej debacie w Europie i tu, w Sopocie, te słowa ? ?solidarność?, ?zmiana?, ale także ?mury? ? są najczęściej pojawiającymi się w ostatnich miesiącach.

Wróćmy do istoty rzeczy, bo nie ulega dla mnie wątpliwości, że istotą rzeczy dzisiejszej polityki ? tu, w mojej ojczyźnie, w Europie i w wymiarze globalnym ? jest kwestia uchodźców. I nie dlatego tylko, że dzisiaj nie za bardzo radzimy sobie z tym niespodziewanym, lawinowym napływem uchodźców do Europy, ale dlatego, że wokół sprawy uchodźców odnajdujemy wszystkie najważniejsze kwestie współczesnego świata, te związane także z ładem geopolitycznym. Nie ma żadnej wątpliwości, że nierówność, bieda, to jedno ze źródeł tego wielkiego wstrząsu o wymiarze globalnym, tego exodusu, bo tak naprawdę o tym możemy dzisiaj mówić ? o prawdziwej nowożytnej wędrówce ludów. Nierówność, ponieważ dziś bardzo trudno nam rozróżnić, i to jest obiektywny kłopot, uchodźców politycznych od tych, którzy uciekają przed biedą. Przed biedą. Ci, którzy zmierzają do Europy z wielu stron świata, uciekają w rzeczywistości przed jednym i drugim. Uciekają z miejsc, gdzie po prostu nie da się żyć. Dlatego, że nie ma co jeść, dlatego, że nie ma wody, ale dlatego też, że rządzi tam przemoc, wojna i zbrodnia. To jest jeden z powodów, dla których Europa dzisiaj sprawia czasami wrażenie bezradnej. Kiedy mamy sobie poradzić zgodnie z naszymi wartościami, tradycjami, z konwencjami międzynarodowymi takimi jak konwencja genewska, z tą falą uchodźców na naszych granicach.

Tu, w Sopocie, w tej deklaracji, którą Nika Bochniarz przed chwilą przedstawiła, ale właściwie w każdym miejscu w Europie, właśnie w nierówności widzimy jedną z głównych przyczyn zła, i dlatego tak często w tym najbogatszym, najlepszym miejscu na ziemi, jakim jest nie tylko Sopot, ale cała Europa, tak głośno mówimy dzisiaj o potrzebie otwartości i solidarności, o tym, abyśmy byli w stanie dzielić się z tymi, którzy potrzebują naszej pomocy, owocami naszej pracy. Ale chciałbym ten piękny i czysty europejski głos o potrzebie solidarności, o potrzebie burzenia murów, trochę zakłócić.

Te mury, które trzeba burzyć, to nie tylko mury, które dzielą. Dziś często mówi się na przykład o sławnych zasiekach węgierskich postawionych na europejskiej granicy Schengen, aby zatrzymać falę uchodźców i migrantów. I ten fakt jest oczywiście kontrowersyjny, a szczególnie kontrowersyjna czy wręcz nie do zaakceptowania jest retoryka, która towarzyszy tym dość drastycznym przedsięwzięciom. Ale musimy pamiętać o tym, że mury w Europie powstają także gdzie indziej, że po raz pierwszy od wielu lat w różnych europejskich stolicach, i nie jest to Budapeszt, zaczyna mówić się o tym, że Schengen nie zdaje egzaminu. Powstają ? na razie w sferze dyskusji, debaty, ale także mamy już do czynienia z pierwszymi praktycznymi krokami ? te mury, których obalenie było być może największym zwycięstwem zjednoczonej Europy. A więc mury wewnątrz Europy.

Tak naprawdę musimy także pamiętać, choćby w kontekście debaty o przyszłości euro i o sytuacji w Grecji ? nie tej związanej z migrantami, ale z gospodarką ? musimy pamiętać także o tym, że widoczne były w debacie o przyszłości strefy euro także mury dzielące północ i południe. Mury nie fizyczne, ale przecież bardzo dotkliwe. W debacie o relokacji uchodźców pojawiły się kolejne podziały, tym razem między Starą a Nową Europą czy, powiedzmy dobitniej, między Zachodnią a Wschodnią Europą. Kiedy patrzę na relacje także z mojej ojczyzny, to widzę także, że powstają mury w każdym z nas. W naszej mentalności. Mury, które są ufundowane na strachu, niepewności, a czasami na tych najstraszliwszych przesądach i pomysłach, które rodziły się w Europie, takich jak rasizm i nietolerancja.

Mury dzielą, ale, jak Państwo dobrze wiecie z historii, mury są także po to, aby chronić. Jeśli chcemy zapobiec dramatycznym zmianom politycznym, organizacyjnym, ale także mentalnym w Europie, to musimy zastanowić się poważnie nad zmianą pewnego paradygmatu, który tak wyraziście objawił się w ostatnich miesiącach. Mówię o potrzebie odzyskania kontroli nad granicami zewnętrznymi Unii Europejskiej. Nie po to, żeby zagrodzić drogę uchodźcom politycznym, ale po to, aby odzyskać poczucie wspólnoty politycznej, bo nie ma przecież wątpliwości, że wspólnota polityczna na określonym terytorium musi mieć zdolność chronienia swojego terytorium na wyznaczonych granicach.

Dlaczego jest to takie istotne? Ponieważ dzisiaj te mury, o których mówiłem, czy te dzielące Europę symbolicznie, czy te, które być może pojawią się na schengenowskich granicach, czy te w naszej mentalności ? one rodzą się także dlatego, że tak wielu europejskich obywateli ma poczucie niepewności co do przyszłości, widzi chaos na naszych granicach, czuje niepewność, że przywódcy europejscy odpowiedzialni za granice wewnętrzne sprawiają dzisiaj często wrażenie bezradnych wobec fali uchodźców. Humanitarna, iście europejska polityka migracyjna będzie możliwa tylko wtedy, kiedy odzyskamy kontrolę nad europejskimi granicami zewnętrznymi. Dzisiaj o tym, kto dociera do Europy: czy jest to uchodźca polityczny czy migrant powodowany kwestiami socjalnymi, czy człowiek o złej woli i złych intencjach, o tym nie decydujemy my w Europie. O tym decydują często szmuglerzy, przemytnicy, którzy narażają życie uchodźców w tak łatwy sposób na morzu i na lądzie na największe ryzyko, i oczywiście determinacja ludzi, a czasami po prostu zła pogoda na Morzu Śródziemnym. To dzisiaj decyduje o tym, kto dociera do Europy, a nie dobrze zorganizowana, także poprzez kontrolę granicy zewnętrznej, europejska polityka migracyjna.

Mówię o tym po to, aby przywrócić też tradycyjne myślenie o obowiązkach politycznych, jakie spoczywają na każdym przywódcy. Na pewno zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, ładu i harmonii własnej wspólnocie politycznej należy do pierwszych obowiązków. Istotnym obowiązkiem jest także chronienie godności Europy. Dzisiaj mówimy o sprawach bardzo trudnych, za chwilę powiem jeszcze parę zdań o tym, jakie ryzyka, te najważniejsze i najpoważniejsze, grożą Europie w związku z sytuacją na południe i wschód od Europy, ale chciałbym powiedzieć, że nie zgadzam się z tym pesymistycznym tonem o stanie dzisiejszej Europy, bo to, co wydaje mi się dzisiaj najważniejsze, także w kontekście uchodźców, to to, aby Europa uzyskała lub odzyskała zdolność ochrony tego, co jest naszym dorobkiem i czego nie musimy się wstydzić.

W tym dramatycznym, a czasami tragicznym marszu milionów ludzi do Europy jest jedna, wyraźna bardzo nuta optymizmu. Otóż nikt nie ma wątpliwości, dokąd zmierzać. Nikt nie ma wątpliwości, gdzie życie jest najbardziej godne, gdzie życie jest najbezpieczniejsze, gdzie życie daje szansę na dobrą przyszłość dla własnych dzieci. Setki tysięcy, a niedługo, obawiam się, miliony uchodźców bezbłędnie wskazują ten punkt na mapie świata. Ten najbardziej tolerancyjny, gwarantujący standardy, wolność ? i to jest właśnie Europa. Nie mówiąc już o beneficjach, na jakie mogą liczyć uchodźcy w tych najbogatszych krajach europejskich. I dlatego wtedy, kiedy słyszymy ? słyszałem to ostatnio na Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych od wielu przywódców światowych ? że Europa źle traktuje uchodźców, że w tej sprawie musimy także umieć zachować się solidarnie wobec samych siebie, Europa wciąż pozostaje miejscem, gdzie uchodźców traktuje się najlepiej, i powinniśmy umieć w miejsce wzajemnych oskarżeń współdziałać także w tym, aby tłumaczyć światu, że jeśli dzisiaj dyskutujemy o relokacji, jeśli dzisiaj zastanawiamy się, jak uporządkować sytuację na granicach, to dlatego, że chcemy pomagać ludziom, a nie dlatego, że chcemy Europę przeciwko nim zamurować.

Ta otwartość i ten paradygmat, wynikający między innymi z konwencji genewskiej, a więc ta gotowość przyjęcia każdego uchodźcy, który stanie na europejskiej ziemi, to oczywiście także poważne ryzyko, nie oszukujmy się. To ryzyko związane jest z pewną zmianą geopolityczną i zmianą, jeśli chodzi o polityczne zachowania niektórych polityków i całych państw w sąsiedztwie Europy. Chcę Państwu bardzo wyraźnie to powiedzieć. Także po moich rozmowach w kilkunastu krajach sąsiadujących z Europą, w tym najbardziej zagrożonym dzisiaj konfliktami regionie świata, że uchodźcy stali się elementem konfrontacji politycznej i czasami stają się także w rękach i umysłach niektórych polityków kartą przetargową, a nawet elementem kolejnej fazy wojny hybrydowej, której pierwsze oznaki obserwowaliśmy na Krymie i w Donbasie. Nie mówię tutaj tylko o Rosji, o tym jeszcze zresztą też za chwilę jedno zdanie powiem, ale generalnie o pewnej zmianie nastawienia, i polityka wobec uchodźców w wielu krajach wokół Europy bardzo wyraźnie to wskazuje. Po raz pierwszy słyszałem w latach, kiedy zajmuję się polityką, tak otwarte deklaracje niektórych polityków mówiących o tym, że uchodźcy podążający do Europy to także ich metoda na wymuszenie na Europie pewnych zachowań. A niektórzy wprost także mówią, że jest to metoda na osłabienie Europy jako politycznego organizmu, i musimy z tego także umieć wyciągnąć wnioski zgodne z naszym humanitarnym podejściem do uchodźców, ale niemogące równocześnie być przejawem politycznej naiwności.

Dzisiaj uchodźcy zmierzają do Europy nie tylko dlatego, że to wciąż najlepsze miejsce na ziemi, ale także dlatego, że łatwość dostępu, łatwość dotarcia i przekroczenia granicy europejskiej stała się powszechnie znana. Słyszałem o tym jako jednym z głównych argumentów o decyzjach uchodźców, także w obozach dla uchodźców, od nich, bezpośrednio, w bardzo szczerych rozmowach. Geografia także powoduje, że ludzie decydują, żeby nie tylko via Morze Śródziemne, ale przecież także drogą lądową, nawet z Afganistanu, zmierzać do Europy. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że także coś, co nazywano, czasami złośliwie, w ostatnich dniach w Europie jako ?Willkommenkultur? po słowach kanclerz Merkel, że ta otwartość, to zapraszanie do Europy uchodźców także stało się bodźcem i sygnałem zachęcającym ludzi nie tylko z Syrii, aby do Europy zmierzać. Upadłe państwa wokół Europy to kolejny powód, który motywuje ludzi, aby zmierzać do Europy i tylko do Europy.

Chcę na zakończenie tego wątku, ale mówię o nim dlatego, bo będzie on wpływał na losy Europy i świata w moim przekonaniu przez najbliższe lata w sposób bardzo dobitny, chcę powiedzieć, że mamy do czynienia dzisiaj z setkami tysięcy uchodźców na granicach Europy i w obrębie Europy, ale ? i to nie jest moja intuicja, tylko wiedza ? mamy do czynienia także z milionami uchodźców, którzy są w drodze do Europy. Mamy blisko trzy miliony Afgańczyków, którzy opuścili swój kraj i są dzisiaj w Pakistanie, w Iranie, w Iraku, w Jordanii, w Turcji i prędzej czy później dotrą do tego wymarzonego raju, jakim dla nich jest Europa. Drogą lądową, lotniczą, w jakikolwiek sposób. Mamy blisko osiem milionów obywateli Syrii, którzy przemieścili się w obrębie własnego kraju i są potencjalnymi przesiedleńcami. W świetle tego, co stało się w ostatnich dniach w Syrii ? jest to opinia także wielu przywódców z tamtego regionu, w rozmowie z premierem Izraela, z królem Jordanii, z premierem Iraku, z liderami tureckimi, słyszałem to bardzo wyraźnie ? rozstrzygnięcia militarne, jakie proponują niektóre państwa wobec Syrii, spowodują, że te około osiem milionów Syryjczyków, dzisiaj jeszcze w obrębie Syrii, także zdecyduje się na wyjście ze swojej ojczyzny. A blisko trzy miliony już jest w drodze, w obozach jordańskich, tureckich, w Iraku i na naszych granicach. To, co widzimy w Syrii ? zaangażowanie militarne Rosji, zaangażowanie militarne i polityczne Iranu, mówi się o coraz głośniejszym, bo już nie cichym wsparciu Chin dla tej strategii, pewna niepewność, bo nie chcę użyć słowa bezradność ze strony dominującego do niedawna mocarstwa w tym regionie, a więc Stanów Zjednoczonych ? każe nam snuć obawy, że wokół nas świat zmienia się, i nie chodzi tylko o uchodźców, ale zmienia się ogólny paradygmat geopolityki, z różnymi zagrożeniami konsekwencjami, których skali dzisiaj nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

I dlatego to, co dzisiaj jest najważniejszym wyzwaniem dla Europy, to odzyskanie tej świadomości, która towarzyszyła narodzinom zjednoczonej Europy: że świat wokół nas nie jest wystarczająco bezpieczny i stabilny, abyśmy zapominali o najbardziej tradycyjnych i pierwotnych obowiązkach polityki wobec własnych obywateli, a więc zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilności, także na własnych granicach. Zmiana to czasem rzecz dobra w polityce, czasem zła. Warto dzisiaj zastanowić się, ile trzeba uchronić z tego, co najcenniejsze w Europie, ile trzeba włożyć determinacji, aby zachować, a niekoniecznie zmienić to, co najlepsze w Europie ? taka refleksja powinna moim zdaniem towarzyszyć wszystkim spotkaniom i debatom, także tak interesującym jak ta sopocka.

Pozwólcie, że zakończę tę myśl ? dedykuję ją także moim rodakom w tym gorącym sezonie politycznym tutaj, w Polsce ? przepraszam, to nie będzie zbyt zawiła tautologia, ale ona mi się jakoś narzuca: zmiana jest dobra tylko wtedy, kiedy jest dobra.

Dziękuję bardzo.

Nagranie z Gali zamknięcia EFNI 2015 możną obejrzeć na kanale EFNI Poland na YouTube https://www.youtube.com/watch?v=tOnpNadtefE”]